Zmora Facebook Fanpage

19 sierpnia 2017

Wyjazd letni - Faworki w Rybniku


Do Rybnika wyjeżdżaliśmy 11, a wracaliśmy 13 sierpnia. Sześciogodzinną podróż pociągiem postanowiłam w jedną stronę przeprowadzić nocą - wyjazd mieliśmy o 1:30. Chciałam w ten sposób uniknąć ewentualnych skrajnie wysokich temperatur, bo na miejscu mieliśmy być o 7:40 - udało się. To był jedyny dzień gdzie termometr wskazywał 35 stopni, a pies, ja i wszyscy inni obecni na wyjeździe dosłownie się topili. 
Podróż była spokojna, głównie przez Fawora przespana w klatce bez najmniejszych problemów. Panowie konduktorzy usadzili nas w całkiem pustym przedziale zaraz obok nich, mogłam więc spokojnie rozłożyć sporą klatkę. 

Całości wyjazdu, przejazdów i innych takich opisywać nie będę. :) Skupię się za to na tym, co było fajne.
Fawor się zmienił - widziałam to nie tylko ja. I to w przeciągu kilku miesięcy. Dojrzał, wydoroślał, nadal pstro w głowie, ale już jakby mniej.  
Pierwszego dnia wczesnym wieczorem poszliśmy spotkać się ze znajomym, do centrum i do kawiarni. Pianka Cafe umożliwia siedzenie z psem w ogródku, do tego wystawia miskę z wodą (a poza tym jest pysznie!).
Fawor jak zwykle mocno reagował na przechodzące psy i (czasem niezbyt mądrych) właścicieli, ale oprócz tego chillował się pięknie. Kładł się plackiem, podsypiał, obserwował. Przy okazji nie reagował na kolegę wcale, głuchy na jego wołanie. ;) Taki urok terriera, jak nie umiesz w psy, to terror zwykle nawet nie zareaguje, oprócz krótkiego przywitania. Chyba, że odkryje jak łatwo takiej osobie wejść na głowę, wtedy czas wkroczyć do akcji. 

Zmęczony burek poleguje przed McDonaldem

W domu oprócz tego wariował, kombinował, czasem kończył na smyczy - bo nie potrafił się ogarnąć i odpuścić, wkręcając się w to co robił trochę za bardzo. Ot, terrier, nic niespodziewanego.  
Żebrał warzywa i owoce, wyciągał zaślepki z biurka i krzesła komputerowego, kradł klamerki i skarpetki ze stóp. 
Miał wielką radochę z uciekania po domu ze skibką chleba w pysku i walki z kocem, w który zawijały go znajome, z którymi się spotykałam. 
Zasmakował mu granulat dla świnek morskich i suszona marchewka.
Areszt smyczowy za nieogarnięcie
Ale były też momenty, że kładł się sam z siebie i tylko obserwował albo zasypiał - chociaż raczej czujnie. Wsadzony do klatki nie miałczał, nie kombinował, nie próbował wyjść i ogólnie nie protestował. Nawet jeśli nie spał to siedział w spokoju, najczęściej zakryty. Na rano też, mimo, że dziewczyny chodziły już po kuchni, w której miał klatkę to bez problemu siedział w niej dalej w ciszy. Wchodził do środka sam, pracował w nowych warunkach, skupiał się na pracy całkiem ładnie.
Udawało mu się też samemu opanować. :)
Muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolona z jego postępów. Pewnie mogłoby być lepiej, ale.. mogło by też być gorzej. Fawor rośnie na całkiem spoko burka, ze swoimi terrierowymi pomysłami, ale tu niczego innego nie mogę się spodziewać - w końcu sama chciałam. Na pracę mamy w końcu całe wspólne życie, a powoli zaczynamy się coraz lepiej dogadywać - tak przynajmniej mi się wydaje, chociaż terrier musi zrozumieć, że jego zdanie NIE jest najważniejsze.  

Przy okazji, dwa razy w ciągu tego wyjazdu nazwano mi Fawora kundelkiem! Nie złości mnie to, raczej bawi, w końcu na rasowego psa to on nie wygląda. Sama zresztą też go wołam "Burkiem". 
Pierwsza - starsza pani na ulicy, kompletnie obca, idąca z transporterem z kotem w środku
- O, to ze schroniska? 
- Nie, to rasowy pies. 
- Taaak? Co to za rasa?
- Parson Russell Terrier
- Hm, tyle się tego teraz narobiło.. 
- Wie pani, to całkiem stara rasa, tylko mniej znana 
Pani głodna wiedzy, ciekawska, więc trochę jej opowiedziałam. 

Drugi był pan konduktor: "O, wie pani, mam też takiego kundelka!" 
Za to drugi, młodszy konduktor najwyraźniej zaszufladkował mnie jako "crazy dog lady", bo jechałam z nim w obie strony, a wiem, że zauważył mój łapkowy tatuaż za uchem, no i jakby nie było to telepałam się z psem przez pół Polski, sama, z masą sprzętu. "A pani to męża ma..? Bo tak pani z tymi psami...". Ja wiem, ja wiem, jestem wariatką, ale męża też mam!  



20 stycznia 2017

Zmiany // Fawor 2,5 miesiąca

 
Blog zmieni profil, choć nie zmieni nazwy. 
Będzie teraz kontynuowany z informacjami na temat życia i rozwoju Faworka. Postanowiłam nie zakładać nowego bloga, by zostawić informacje i posty pisane za życia Zmory, którą bardzo wiele osób zna i kojarzy. Szata graficzna zostanie zmieniona i dostosowana pod nowego psa, wszystko zostanie ogarnięte i przemeblowane. Mały remont nikomu nie zaszkodził. 
A co u Fawora? 
Rośnie i to widać. Już nie jest mu za duży dres, który dostał od znajomej w prezencie na mrozy.  Waży około 3,5kg.
13.01 dostał drugie szczepienie, dziś na rano odrobaczenie. Pani weterynarz pochwaliła go za zachowanie i zniesienie badań i zastrzyku. W nagrodę dostał ciasteczkową kostkę, którą potem rzucał po domu następne trzy dni, aż jej do końca nie rozmemlał.


W międzyczasie przyszło do nas piękne zamówienie z e-pies.eu zawierajace w sobie: 
- ucho królika z włosem
- żwacze baranie
-  łapki kacze
-  przełyki wołowe paski
-  wątroba końska
- paski mięsne konina
- kość piszczelowa sarny
- łopatka jelenia
 - noga sarny z włosem
- flądra bałtycka

Kontakt ze sprzedającym super, wysyłka szybka, dotarło też szybko, mały zadowolony. Dobierał się do  opakowania prawie od razu. Na razie do jedzenia dostał tylko paski mięsne z koniny i kacze łapki. Problemów żołądkowych nie zarejestrowano. ;) 

21-22.01 to w naszym kalendarzu Seminarium Nose Work. Co z tego wyjdzie? Nie mam pojęcia. Mały jest bardzo mały, reszta psów będzie od niego starsza i na pewno bardziej ogarniająca cokolwiek. Fawor pierwszą pracę z klikerem zaczął dwa dni temu i robimy dopiero skupianie na przewodniku, czyli niewiele. Oprócz tego tylko treningi wystawowe i to tylko ćwiczenie stania i pokazywania zębów, bo nie mamy ringówki. 


Oprócz tego W KOŃCU pasuje na małego Wojownika jego obroża. Chociaż pasuje to może za dużo powiedziane. :P Jednak może ja już nosić bez obaw o to, że użyte w niej metalowe kółka go przeważą.. Dzisiaj zaliczył w niej pierwszy spacer i wypadł on całkiem ok. Zimową obrożę jednak za jakieś dwa miesiące pewnie czas będzie odstawić, przecież to nie wypada w marcu chodzić w zimowym sweterku! 

16 stycznia 2017

Nowy rozdział: FAWOREK Mysia Zagłada


Fawor nie był psem planowanym.
Choć brzmi to źle, to taka jest prawda. Był psem przemyślanym, ale na pewno nie planowanym.
Od czasu uśpienia Zmory myślałam o psie, nie było jednak na niego odpowiednich warunków. Musiałam więc swoje plany odsunąć w czasie do odpowiedniego momentu. Wiele osób było pewnych (ba! Ja sama byłam pewna!), że chcę szpica miniaturowego. Od kilku lat utrzymywałam kontakt z hodowcą tej rasy i miałam sprecyzowane "wymagania" jeśli tak można to nazwać.
Co więc się stało, że w moim domu nogi od krzeseł obgryza Parson, a nie Pomeranian? Nie mam najmniejszego pojęcia. Najlepszym i najgłupszym równocześnie określeniem jest "tak wyszło". Tak wyszło, ze poznałam Agnieszkę 6 lat temu, tak wyszło, że spotykałyśmy się na wystawach, tak wyszło, że pojechałam z jej psami do Serbii.. W końcu tak wyszło, że zobaczyłam u niej innego psa, który skradł moje serce i postanowiłam zadzwonić. W końcu, co mogłoby pójść nie tak? W trakcie rozmowy okazało się, że "wymarzonego" parsona nie dostanę (ale i tak zapowiadam, że kiedyś go po prostu zawinę pod kurtkę i ucieknę!), ale są inne opcje.. I jedną z opcji okazał się Faworek. Wielki Wojownik w ciele małego terriera.
Tak wyszło, po prostu.
Sama nie wiem, dlaczego wybrałam akurat tego terriera pośród wszystkich innych. Nie ukrywałam bowiem tego, że chcę psa efektownego, który swoim wyglądem robi wrażenie. Nie ukrywałam tego, że uwielbiam nożyczkową dziubaninę w sierści i na pomeranianie chciałam ćwiczyć swoje umiejętności.
Trafił za to do mnie niewielki, długonogi terrier. Do tego, żeby chociaż był szorstkowłosy.. ale nie. Fawor ma włos złamany, nie będzie przy nim bardzo dużo roboty z trymowaniem. Nie jest to jedna z ras, na którą zwraca się uwagę ze słowami "wow" na ringu wystawowym. A na ulicy ludzie mówią raczej "O, jaki słodki kundelek".
Hodowla Agnieszki jednak zamiast samego wyglądu w ogromnej części skupia się na zdrowiu i użytkowości hodowanych w niej psów. I to widać.

8 września 2013

Trzeci miesiąc minął.
Zmo lubiła się zakradać na łóżko jak już Maciej zasnął..

5 sierpnia 2013


Dziękuję kuleczko. 
20.05.2007 - 5.06.2013 


...mija drugi miesiąc i nadal ryczę po nocach...

23 maja 2013

Zioła i inne takie.

Od czasu kiedy dzięki pomocy Małgosi z forum światachartów przestałam podawać Zmorze Encorton i zastąpiłam go ziołami (mieszanka korzenia łopianu, korzenia mniszka lekarskiego i pokrzywy) przekonałam się do niekonwencjonalnych metod leczenia. Tzn przekonałam bardziej naocznie, bo wierzyć w ich działanie wierzyłam od dawna ;)

Kiedy dowiedziałam się o chłoniaku u Zmory nie chciałam chemioterapii. Powody są różne i jest ich kilka.

Zamiast tego Zmora dostaje około 20 jąder pestek moreli dziennie, do tego:
1/4 łyżeczki alg - można poczytać tutaj - głównie: oczyszczają organizm, wspomagają odporność, pracę serca, obniżają ciśnienie i poziom cholesterolu
1/4 łyżeczki pau d'arco - więcej tutaj - przeciwbakteryjne, antyrakowe, przeciwzapalne..
1000mg wit. C -  tutaj działanie też przeciwnowotworowe, ograniczające przerzuty..

 Ile to da? Tak na prawdę nie wiem. Ale taka jest moja decyzja co do sposobu pomocy Zmorze.

Minął 3 miesiąc i z psem jest dobrze.
Wydaje mi się, że straciła trochę na wadze, ale nic z tym nie zrobię.

Mam nadzieję, że uda nam się wystartować jeszcze w zawodach rally-o w Poznaniu.

14 maja 2013

Zaległości.

Dzisiaj, dokładnie dzisiaj mija trzeci miesiąc od kiedy dowiedziałam się o chorobie Zmory. Od kiedy padły pierwsze podejrzenia. Jak jest? W jej środku - nie wiem. Zewnętrznie - nie ma temperatur, co mnie cieszy. Węzły chłonne są wyczuwalne, ale nie ogromne. Zmora duuużo pije i szybko się męczy. Chce jednak pracować, bawić się i coś robić więc nie mogę jej odmawiać. Ze względu na temperaturę robimy coś zazwyczaj ok 22. Teraz staram się też nie bardzo rzucać jej piłkę, bo to ją szybko wykańcza. Chociaż super ćwiczy na nią rally. Może uda nam się wystartować w zawodach w Poznaniu. Nie ukrywam, że miałam większe ambicje na rally, ale jak widać życie je zweryfikowało.. Nie będę rozpaczać, cieszę się tym, co mam.

28 kwietnia Zmora wpadła w obiektyw Łukasza, który chciał trochę się poduczyć co do robienia zdjęć i popracować z doświadczoną modelką. :) Zdjęcie obok jest jednym z moich, zrobionych na tym spacerze.


Dalej już ja, osobiście, spotkałam się w KRESKĄ Sodalis, czyli cudną czarną labką od Grażyny. Robiłyśmy sesję wylicytowaną na forum labradorretriever.com.pl dla labradorów w potrzebie.
Kreska okazała się bardzo pojętną suczką, choć niechętną modelką. Za to w jakieś 10 min przy pomocy pasztetu i salami udało mi się ją nauczyć całkiem eleganckiego stania wystawowego.
Bardzo miły pies do pracy!
Poniżej zdjęcie jak w 10min przeszłyśmy z odruchowego siadania na każdy widok smaka do tego. :) Jestem zadowolona z efektu.
Z Kreską i jej właścicielką na pewno jeszcze się spotkamy, teraz już jednak zabiorę ze sobą Zmorę.


Dalej, pierwszego maja, spotkałyśmy się z Agnieszką i jej wilczarzami w Tulcach. Zmory na spacerze miało nie być, bo dopadła ją cieczka, ale Agnieszka postanowiłą zaryzykować ;) I dobrze, bo Moran był zainteresowany, ale nie nachalny i każdy pies chodził bez problemu jak chciał. Zmora też bardzo ładnie się zachowała co do samca, nawet go nie opieprzyła na początku, była miła i spokojna.
Okazała się też najbardziej żywiołowa z całej grupy :P Wilczarze to na prawdę spokojne psy, jestem nimi zachwycona. Może więc kiedyś, kiedyś.. kto wie?
Wilczarze też trudne modele, ale zrobilim, co moglim! :)
Jestem też zachwycona obiektywem, który miałam pożyczony na zdjęcia Kreski i wilczarzy, musiałabym nad takim pomyśleć.






Śmieszy mnie też to, co kilka osób już mi powiedziało. Że Zmora wygląda na zdjęciach smutno.
Więc pozwólcie mi wyjaśnić..
Po pierwsze: taki typ urody. Basset na 90% zdjęć też wygląda smutno i taki jest jego urok. Zmora z zamkniętą mordą też ma wygląd smutnego psa. (ale nie, pewnie biedna, bo biję czy co, żeby stała jak chcę)
Po drugie: pies się skupia. Jak się skupia to zwykle zamyka pysk. I dalej - jak wyżej. Jak ma zamknięty pysk to wygląda smutno.
Po trzecie: zwykle dysząc pies 'cofa' uszy i nie wygląda wtedy zbyt korzystnie więc smakołykami 'zamykam' jej paszczę.
Po czwarte: zwykłe ludzkie odczucie, że uniesione kąciki warg przy dyszeniu to uśmiech.

Niezmiernie mi przykro, że za dużo wymagam od mojego biednego, pobitego pieska. Jak ja mogę zmuszać ją do zamykania pyska gdy stoi w miejscu i patrzy na lądujące w trawie kawałki parówki czy szynki?!



zdjęcie: Łukasz Buczyk

22 marca 2013

Zmora jest chora.
Nieuleczalnie.
Nie wiem ile czasu jej zostało.
Obecnie konsultujemy sposób leczenia. Czy raczej.. zaleczania?
Nie chcę stosować chemioterapii.

Na razie Zmora jest radosna, ma pełno energii i duuuży apetyt.
Trochę szybciej się męczy i ma powiększone węzły chłonne.
Mam nadzieję, ze jak najdłużej zachowa radość z życia. Nie chcę sztucznie przedłużać jej życia, jeśli nie będzie z niego miała radości. Dopóki sama je, wstaje, bawi się i cieszy - jest ok. Staram się nie płakać za bardzo.
Gdy tylko przyszły wyniki wyszłam z pracy i pojechałam do niej. Zadzwoniłam do chłopaka i pojechaliśmy nad Rusałkę. Obeszliśmy ją dookoła - jakieś 4km.
Cieszę, się że mam przy sobie Macieja, który mi pomaga. Zmora też się cieszy, bo obecnie pozwala jej się gryźć i po sobie łazić. I daje jej różne rzeczy, a wcześniej jej nie podkarmiał. 
Ja też jej podmaślam, daję wszystkiego po trochu, nie oburzam się na sępienie jak jem. Nie umiem się na nią złościć. Zmora trochę to wykorzystuje.
Ale, korzystajmy - nie wiemy ile czasu nam zostało.

Obecnie śpi kołami do góry. Nie wie co się dzieje i czemu jestem taka ckliwa. Stara się mnie rozśmieszyć i z tą jej głupią mordą - wychodzi jej. Robi dużo rzeczy specjalnie.
Jest kochana, moja, najlepsza.

W sobotę idziemy dogtrekking w Kościanie. Póki się dobrze czuje. Oby jak najdłużej!


23 stycznia 2013

Choróbsko

Dopadło fafla. W zeszłym tygodniu w niedzielę zaczęła kaszleć.. no to wit. C i czekamy.. W środę dzwoniłam do wetki, bo kaszel był ze śluzem i Zmora oddychała płytko i szybko. Gdy tylko się cieszyła czy chciała bawić to ją dopadało.
Umówione na piątek a do tego czasu podawałam jej Acodin w syropie za co  mnie szczerze znienawidziła. W sumie to jej się nie dziwię.
U weta podejrzenie kaszlu kennelowego, a na pewno zapalenie górnych dróg oddechowych. Kaszel z krwią..
Lek przeciwobrzękowy i coś jeszcze (?) + 3 zastrzyki do domu (na niedzielę, dzisiaj i sobotę).

W niedziele miałam małego stresa z dawaniem zastrzyku, ale Zmo się nie przejęła. Dzisiaj już poszło mi to szybciej i o wiele sprawniej i się nie denerwowałam. :)
Jeszcze jedna taka dawka w sobotę i powinno być ok. A po 10 dniach na szczepienie, bo mamy juz praktycznie zaległe :/

Teraz Zmo nie kaszle (dostała jeszcze dwa razy Acodin) i oddycha spokojniej. Wiec na szczęście nic poważniejszego jej nie było..

22 stycznia 2013

Rasy psów

I grupa FCI

Owczarki i inne psy pasterskie z wyłączeniem szwajcarskich psów do bydła

sekcja 1 - owczarki

  • Bergamasco (Cane da pastore Bergamasco)
  • Cane da pastore Maremmano-Abruzzese
  • Komondor
  • Owczarek chorwacki (Hrvatski Ovcar)
  • Owczarek holenderski (Hollandse Herdershond)
    • Owczarek holenderski długowłosy (Hollandse Herdershond Langharige)
    • Owczarek holenderski krótkowłosy (Hollandse Herdershond Kortharige)
    • Owczarek holenderski szorstkowłosy (Hollandse Herdershond Puwharige)
  • Owczarek kataloński (Gos d'Atura Catala)
    • Owczarek kataloński długowłosy (Gos d'Atura Catala a pelo largo)
    • Owczarek kataloński gładkowłosy (krótkowłosy) (Gos d'Atura Catala a pelo liso)
  • Owczarek pikardyjski (Berger de Picardie)
  • Owczarek południoworosyjski Jużak (Joujnorousskaia Ovtcharka)
  • Owczarek portugalski (Cao da Serra de Aires)


  • sekcja 2 - psy zaganiające
    (z wyłączeniem szwajcarskich psów do bydła)
  • Owczarek flandryjski (Bouvier des Flandres, Vlaamse Koehond

II grupa FCI

Pinczery i sznaucery, molosy, psy górskie i szwajcarskie psy do bydła

sekcja 1 - psy w typie pinczera i sznaucera

sekcja 2 - molosowate

III grupa FCI

Teriery

sekcja 1 - teriery duże i średnie

  • Bedlington Terrier
  • Terier brazylijski (Terrier Brasileiro)
  • Irish Glen of Imaal Terrier
  • Irish Soft Coated Wheaten Terrier

sekcja 2 - teriery małe

  • Australian Terrier
  • Terier japoński (Nihon Teria)

sekcja 4 - teriery miniaturowe

V grupa FCI

Szpice i psy w typie pierwotnym

sekcja 2 - północne psy myśliwskie

sekcja 3 - północne psy pasterskie

  • Islandzki szpic pasterski (Íslenskur fjárhundur)
  • Vasgotaspets

sekcja 4 - szpice europejskie

  • Szpic fiński (Suomenpystykorva)
  • szpic włoski (Volpino Italiano)

sekcja 5 - szpice azjatyckie i rasy pokrewne

sekcja 6 - rasy pierwotne

  • Canaan Dog
  • Nagi pies meksykański (Xoloitzquintle)
    • Nagi pies meksykański duży
  • Nagi pies peruwiański (Perro sin pelo del Perú
    • Nagi pies peruwiański duży (Perro sin pelo del Perú - Grande)

VI grupa FCI

Psy gończe i posokowce

sekcja 1 - psy gończe

  • Ariégeois
  • Basset d'Artois
  • Beagle-Harrier
  • Billy
  • Black and Tan Coonhound
  • Chien d'Artois (Briquet)
  • Czarnogórski gończy górski (Crnogorski Planinski gonic)
  • Dunker
  • Duży gończy anglo-francuski biało-czarny (Grand anglo-francais blanc et noir)
  • Duży gończy anglo-francuski biało-pomarańczowy (Grand anglo-francais blanc et orange)
  • Duży gończy anglo-francuski trójkolorowy (Grand anglo-francais tricolore)
  • Duży gończy gaskoński (Grand bleu de Gascogne)
  • Foxhound amerykański (American Foxhound)
  • Foxhound angielski (English Foxhound)
  • Gascon Saintongeols
  • Gończy z Jury (Jura Laufhund)
    • Gończy z Jury - Bruno (Jura Laufhund Bruno)
    • Gończy z Jury - St. Hubert (Jura Laufhund St. Hubert)
  • Gończy lucerneński (Luzerner Laufhund)
  • Gończy z Schwyz (Schwyzer Laufhund)
  • Gończy bośniacki szorstkowłosy Barak (Bosanski Ostrodlaki Gonic Barak)
  • Gończy bretoński (Griffon fauve de Bretagne)
  • Gończy chorwacki (Posavski gonic)
  • Gończy fiński (Suomenajokoira)
  • Gończy francuski biało-czarny (Francais blanc et noir)
  • Gończy francuski biało-pomarańczowy (Francais blanc et orange)
  • Gończy francuski trójkolorowy (Francais tricolore)
  • Gończy grecki (Hellinikos Ichnilatis)
  • Gończy Hamiltona (Hamiltonstovare)
  • Gończy hiszpański (Sabueso Español)
  • Gończy istryjski krótkowłosy (Istarski kratkodlaki gonic)
  • Gończy istryjski szorstkowłosy (Istarski ostrodlaki gonic)
  • Gończy niemiecki (Deutsche Bracke)
  • Gończy Schillera (Schillerstovare)
  • Gończy serbski trójkolorowy (Srpski Trobojni Gonic)
  • Gończy bałkański (Srpski gonic)
  • Gończy słowacki (Slowenský kopov)
  • Gończy smalandzki (Smalandsstovare)
  • Gończy styryjski (Steirische Rauhhaarbracke)
  • Gończy tyrolski (Tiroler Bracke)
  • Briquet Griffon Vendeen
  • Gończy węgierski (Erdelyi kopó)
  • Gończy włoski (Seguglo Italiano)
    • Gończy włoski krótkowłosy (Seguglo Italiano a pelo raso)
    • Gończy włoski szorstkowłosy (Segugin italiano a pelo forte)
  • Gończy z Nivernais (Griffon nivernais)
  • Haldenstovare
  • Harrier
  • Hygenhund
  • Mały gończy anglo-francuski (Anglo-Francais de petite venerie)
  • Mały gończy gaskoński (Petit bleu de Gascogne)
  • Poitevin
  • Porcelaine
  • Westfalski gończy krótkonożny (Westfalische Dachsbracke)

VII grupa FCI

Wyżły (psy wystawiające zwierzynę)

sekcja 1 - wyżły kontynentalne

  • Braque d'Auvergne
  • Braque de l'Ariege
  • Braque du Bourbonnais
  • Braque Dupuy
  • Braque Saint-Germain
  • Drentse patrijshond
  • Duży Münsterländer (Grosser Münsterländer Vorstehhund)
  • Spaniel Pont-Audemer(Epagneul de Pont - Audemer)
  • Griffon boulet
  • Gryfon Korthalsa (Griffon d'arret a poil dur)
  • Mały Münsterländer (Kleiner Münsterländer Vorstehhund)
  • Niebieski spaniel pikardyjski (Epagneul bleu de Picardie)
  • Pudelpointer
  • Spaniel francuski (Epagneul francais)
  • Spaniel bretoński (brittany) (Epagneul breton)
  • Spaniel pikardyjski (Epagneul picard)
  • Wyżeł duński (Gammel dansk honse - hund)
  • Wyżeł fryzyjski (Stabyhoun)
  • Wyżeł gaskoński (Braque francais type Gascogne - grande taille)
  • Wyżeł hiszpański z Burgos (Perdiguero de Burgos)
  • Wyżeł pirenejski (Braque francais type Pyrenees - petite taille)
  • Wyżeł portugalski (Perdigueiro portugues)
  • Wyżeł weimarski długowłosy (Weimaraner langhaarig)
  • Wyżeł węgierski krótkowłosy (Povidszoru magyar vizsla)

VIII grupa FCI

Płochacze, psy aportujące i wodne

sekcja 1 - psy aportujące

sekcja 2 - płochacze

sekcja 3 - psy wodne

  • Amerykański spaniel dowodny (American water spaniel)
  • Barbet (Francuski pies dowodny)
  • Fryzyjski pies wodny (Wetterhoun)
  • Hiszpański pies wodny (Perro de agua Espanol)
  • Irlandzki spaniel wodny (Irish water spaniel)
  • Portugalski pies wodny (Cão de água Português)
  • Romański pies wodny (Lagotto romagnolo)

IX grupa FCI

Psy ozdobne i do towarzystwa

sekcja 8 - spaniele japońskie i pekińczyk

  • Chin japoński (Chin)

sekcja 10 - Kromfohrländer

X grupa FCI

Charty

sekcja 2 - charty szorstkowłose

  • Chart szkocki (Deerhound)

sekcja 3 - charty krótkowłose

  • Chart arabski - Sloughi
  • Chart hiszpański (Galgo espanol)
  • Chart węgierski (Magyar agar)
  • Greyhound

6 stycznia 2013


Zmora zgłoszona do "Bazy zwierząt do filmu i reklamy Gudejko". Dzisiaj wysłałam zgłoszenie, w którym napisałam trochę o Zmorze, dodałam 5 jej zdjęć i.. zobaczymy. Napisałam o pracy w trudnych warunkach, sztuczkach, które potrafi i jeśli im się spodoba odeślą mi do wypełnienia druk pełnomocnictwa.
Tak wiec trzymać kciuki za krzywusa! :)



16 grudnia 2012

Zmora jako Dg of The Day!



Strona prowadzona jest od 1998 roku i na każdy dzień miesiąca wybierany jest pies, kot i inne zwierze dnia. Dzisiaj, 16 grudnia psem dnia została Zmora!

Skomentować Zmorę można tu:
http://petoftheday.com/talk/forumdisplay.php?7-Today-s-Dog

15 grudnia 2012

Nowości

Coż, dawno był ostatni post..
Nadrabiamy. :)

Tutaj zdjęcia spacerowe, testowałam nową kartę do aparatu więc pocykałam takich jesiennoburych fotek. :) 




Jeszcze w listopadzie, gdy niestety liście już spadły z drzew wybrałam się na spacer, bo Zmo dawno nigdzie nie była i zdecydowanie dolegało jej niewybieganie.  Dawno też nie spacerowaliśmy nad Wartą. Po pracy nad zdjęciami obcych psów nawet nie wiecie jaka to radość cykać fotki Zmorze. ;) Mogę ją ustawić jak i gdzie chce, poprzestawiać łapy i wyczyniać cuda niewidy, a ona jest.. piękna! Tak, wiem, że to samozachwyt nad własnym psem ;)
Przy okazji na końcu spaceru trafiłyśmy na piękne pomarańczowo-żółte trawy, które idealnie współgrały z kolorem Zmorosierści. Fafel położony w nich.. zaczął zjadać dekoracje. :P



Dalej okazało się, że Zmora polubiła nie tylko mandarynki ale też pomelo! To mnie zdziwiło, o ile mandarynki są w miarę słodkie, to pomelo raczej nie.. Ale kto ją tam, babę, zrozumie :P 

A teraz już zimowe zdjęcia :D  Kilka portrecików jak zawsze, bo uwielbiam je robić, ukłon który zrobiła spontanicznie na śniegu, głupiominkowy portrecik i śnieżkożerca, a na końcu coś, co Zmora robić uwielbia! Noszenie zakupów to coś czego nauczyła się sama i uwielbia to robić. ;)





 9 grudnia byłyśmy w Lasku Marcelińskim spotkać się ze znajomymi: Karoliną z Mazy i Julią z Risą i Afrą. Zmora biegała niewiele, nie było Dory do wspólnego wariowania (bo to jeden z nielicznych psów, z którymi się bawi), za to potrafiła biegać z afganem (a raczej z chartami się nie dogaduje, ale może to kwestia wychowania Afry z inną rasą?). Z sześcioletnią Risą miałyśmy obie z Julią obawy, bo obie suki są dorosłe i mają swoje za uszami, więc mogło dochodzić do zgrzytów.. a tutaj obwąchały się i poszły każda w swoją stronę. Nawet jak raz pobiegły razem za piłką (gdzie Zmo zawsze burczy) to nie było ani pół zgryzu ;) Więc jestem dumna, że jak trzeba to umie się dogadać.



18 listopada 2012

Wystawa Kotów - Gorzów Wlkp. - 10-11.11.2012

Robię to teraz, bo oczywiście kompletnie nie mam na to czasu. Standard.
W zeszłym tygodniu byłam na wystawie kotów jako steward (o roli stewarda można poczytać tutaj: KLIK). Przez dwa dni sporo się nabiegałam i narobiłam, ale atmosfera była bardzo fajna. Mimo, że w temacie kotów jestem kompletnie zielona, to za namową znajomej zgłosiłam się jako steward. I spodobało mi się! Już przejrzałam koci katalog wystawowy, mam więc kilka upatrzonych miejsc w 2013 roku.
Zaczynaliśmy w oba dni o 8.30. Trzeba było umyć klatki, ogarnąć stoliki.. Później ocena kotów, czyli w sumie mycie stolików, rąk swoich i sędziego, bieganie do sekretariatu, zmienianie numerków na tablicy i zapisywanie wyników na kartce (tego już ja nie robiłam na szczęście).
Po przerwie obiadowej rozpoczęły się BISy, gdzie już stewardzi wystawiali koty (ja, psiara, na to najbardziej czekałam - a inni stewardzi tego nie lubili). Nikt mnie nie podrapał ani nie pogryzł, za to zostałam oprychana :P Więc było dobrze.
Co mnie ucieszyło to zdziwienie innych stewardów, że jestem pierwszy raz, a ogarniam co się dzieje. Ha, to było miłe.
Usłyszałam to też od szefowej stewardów, więc radość była podwójna. :P
W sobotę po wystawie dosłownie padłam. O 21. Ze zmęczenia było mi niedobrze, bolała mnie głowa.. Umyłam się i położyłam spać.
W niedzielę było lepiej, jakoś mniej mnie całość zmęczyła - nie wiem dlaczego.
Za nocleg i dostarczanie z miejsca na miejsce dziękuję Adze :P Bo bez jej pomocy pewnie bym się pogubiła. No i pyszne naleśniki, kanapki i karpatka jej mamy..
yad i radgoll
radgoll miot

4 listopada 2012

Szkolne "Mam talent" i USG.

29 października byłyśmy w szkole na "Mam talent" gdzie ze Zmo zrobiłyśmy mały dog dancing. Wyszedł bardzo krótki, ale jednak ;)
Zespołów było dziewięć, trzy przechodziły 'dalej' czyli do powiatowego "Mam talent". Dostałyśmy się i my.  

A zaczęło się tak: 
Pobudka o 4.45 wyjście z domu o 5.30, 6.25 autobus do Murowanej Gośliny, 7.00 wyjazd z Murowanej do Lubasza (dzięki, Aga!), ciut po 8 dojechałyśmy do Lubasza. Ok 9.00 nasz pokaz na szkolnym Mam Talent i czekanie do 12 na wyjazd do Wronek (dzięki, Dorotka!). Tam się dowiedziałam, że jedzie tylko TLK o 13.30 (zamiast regio o 12.50) czyli zapłacę 15zł zamiast 4 za psa i 20zł zamiast 7 za siebie.. :/

Dodatkowo spałam jakieś 4 i pół godziny.. Zmora też zmęczona i nie wiedziała co chce.. Po powrocie do domu od razu spać.. i obudziłam się o 18 ;)

Po raz kolejny przekonałam się, że mój pies lepiej ćwiczy w mega rozproszeniach, niż w domu.. (w domu wszystko ją rozprasza!), za to w tłumie klaszczących ludzi, z muzyką i okrzykami zachwytu jest super skupiona i nie reaguje na nic oprócz mnie.. Dodatkowo wszelkie osoby gwiżdżące, ciumkające, wołające - kompletny olew ze strony psa. A ludzie wkurzeni, że nie reaguje. :P

Za nami  jakieś 165km!
Druga sprawa - USG.
Niedawno nawiedziły Zmo zapalenia pęcherza, łącznie z krwiomoczem. Biedna sucz dostała antybiotyki, tabletki i cuda niewidy, ale zapalenie powracało :( Po ostatnim leczeniu było dobrze, ale pojawiło się podejrzenie kamieni/piasku w pęcherzu. Wolałam więc zrobić suce USG i mieć czyste sumienie, że wszystkiego dopilnowałam.
Zmora dostała pół litra wody z mlekiem i cukrem, żeby wypełnić jej pęcherz (wypiła całą!). Ciężko jej było wytrzymać trasę do weterynarza bez siusiania, ale jakoś dałyśmy radę. 
Do badania trzeba było ogolić brzuszek, więc mamy teraz różowy szczenięcy pępuszek do macania :P 
Badanie poszło bardzo dobrze, wszystko w środku w normie, żadnych kamieni czy innych świństw nie ma!  Po badaniu bardzo szybko pobiegłyśmy zrobić siusiu.. :P A potem na spacer nad Maltą i gdyby nie to, że mój pęcherz też już chciał do domu to obeszlibyśmy całą.

30 października 2012

Zmora prosząca i inne ;)


Takie o, z tegorocznej Częstochowy. Zdjęcia robiła ziraelsilver.fbl.pl Lubię to 'coś' w tych zdjęciach ;)
Już się nie mogę doczekać kolejnego wyjazdu do Zirael i jej stworów! :) Mamy masę planów zdjeciowo, sztuczkowy, spacerowych i w ogole.. No i to jedzenie!