Zmora Facebook Fanpage

KLIKNIJ OBRAZEK!

2 grudnia 2011

Jesienne spacery.

Prawie miesiąc temu wybrałam się na spacer ze znajomą - Moniką, i jej psem. No właśnie, myślałam o jednym psie, a pojawiły się trzy! Berneńczyk, whippet i.. chihuahua. Niesamowite połączenie. Wszystkie dzielnie dotrzymywały nam kroku na spacerze, Lena (berneńczyk) i Iria(whippet) pokazały, że frisbee je też bardzo interesuja, a mała Stokrotka wolała siedzieć w ciepłej torbie, gdy reszta psów szalała naokoło.
Mimo, że Iria jest wzrostu Zmory jest od niej o połowę lżejsza i połowę drobniejsza:
Iria jest niesamowita - biega zupełnie inaczej, w ten typowy charci sposób, jest bardzo zwrotna i niesamowicie szybka z widocznym przyspieszeniem, jakby ktoś jej nitro włączył!
Jest przepiękna, widać jej każdy mięsień, ma lepiej rozbudowane nogi niż niejeden kulturysta. Spójrzcie na jej kręgosłup: 
To jest kupa mięśni i zero tłuszczu! Stereotyp wychudzonego, trzęsącego się charcika tutaj wybitnie może jedynie się schować. 

Zmora za to pokazała, że umie ładnie pozować, a masa jesiennych liści dodaje jej uroku.
Lena ruszała się statecznie, raczej obok nas niż gdzieś na boki. Ot taki spokojny pies, w którego wstępował mały diabeł gdy widziała frisbee. :)

 

Mała Stokrotka nadążała za nami bardzo ładnie, choć czasem liście były większe od niej. Maleńka miała łapki tak cienkie, że mogłabym je połamać. Zmora zachowała się bardzo ładnie w stosunku do niej, nie była natarczywa tylko delikatna i uważna, choć czasem zdarzało jej się Stoki nie zauważyć.. 



Spacer uważam za udany, whippety i cziłki podbiły moje serce, choć to na razie nie czas na takiego psa. :) 


Drugi spacer zrobiłam sobie sama, dla siebie, tak jak lubię a bardzo dawno nie miałam okazji i możliwości. Uwielbiam chodzić sama ze Zmorą, mogę się skupić tylko na niej i być dla niej na tym spacerze, wtedy pies jest i wiele bardziej zadowolony, zmęczony i wybiegany niż zwykle. Zazwyczaj brałam ze sobą smaczki i piłkę, teraz zestaw się powiększył - smaczki, piłka, kliker, frisbee i wymarzony aparat (wcześniej brałam wszędzie malutki kompakt)! Wyruszyłyśmy więc nad Rusałkę. Miejsce jest pełne okazji do ładnych zdjęć, psy zazwyczaj na smyczach (Zmo ma cieczkę), miejsce na frisbee i piłkę.
Głupie miny są zawsze na czasie! :) 
Przywołanie opanowane, wiatr w zębach jest :D Uszy + 5 do szybkości. 



Fajnie jest mieć takiego ogarniętego psa, mogę ją puścić na spacerze, bo wiem, że wróci.. prawie zawsze. Chyba, że wyczai coś w krzakach, co jest smaczniejsze od wszystkiego co mam ja (a zawsze jest). Niestety to jest nasz największy problem. Czasem jest tak, ze kogoś obszczeka, ale jeśli zauważę jej minę w porę to jestem w stanie ją odwołać, choć zazwyczaj brzmi to dość brutalnie, ale ma utemperować jej zapędy. 
Czasem, a raczej coraz częściej moja sucz mnie po prostu zadziwia. Robi rzeczy, o które bym ją nie podejrzewała. Jak na przykład to:
Skubana potrafi wskoczyć i utrzymać się w takiej pozycji przez spory czas. I nie ćwiczyłyśmy tego.
Mówiłam już, że uwielbiam robić portrety? 



Jutro śmigam o 10 na trening, wracam koło 13, śpieszę się jak cholera i jadę do Agnieszki i na 18stkę Dominiki. :)


2 komentarze:

  1. Bardzo ładne zdjęcia :). Ta pipetka jest przeurocza, bardzo mi się podoba ta rasa, ale sama raczej nie zdecydowałabym się na posiadanie jej przedstawiciela.
    Zmora modeling ma chyba we krwi (zgłoś ją do Top Model, ona przynajmniej nie będzie nikogo udawać, hahah) :D.

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że macie interesująco :3
    Whippetka rzeczywiście cudowna! A, mieć bordera z takim ciałem i charakterem boksera... XD

    OdpowiedzUsuń