Zmora Facebook Fanpage

14 maja 2012

Częstochowa 2012


Dzień przyjazdu - Flawi, Umcia i Zmora. Blendziarz: ja


Jak co roku już od 4 lat wyjeżdzamy ze Zmorą do Częstochowy, do mojej znajomej, która ma u siebie kilka psów.. Dwa boksery, dwa cavaliery, czarnego długowłosego owczarka niemieckiego i border collie.
Uwielbiam tam być.. towarzystwo super, jedzenie super, tereny okoliczne super.. tylko kleszcze i komary zdecydowanie nie super.
Miałyśmy być tam od 2 do 8 maja, a Zmora z cieczką zbierała się od co najmniej półtora miesiąca. I uzbierała.. na 2 maja późnym wieczorem. W sumie nie wiadomo było czy to już 'to' bo krwawienia jako takiego nie było, ale pierwsze objawy się pokazały. Z Kają miałyśmy cichą nadzieję, że może jednak nie będzie cieczki, że to kolejny jej wybryk i jednak będzie później.
Kai dwa samce reagowały na Zmorę zaciekawieniem, jednak szybko dawały sobie spokój i zajmowały się swoimi rzeczami.
Następnego dnia o 10 rozpoczął się zlot pewnego forum. :) To już 4 zlot, więc chyba można go nazwać corocznym.
Od lewej: Skiper, Dasty, Acco, Umcia, Flawi, Zmora, Syriusz, Chrupek i Rex.

Udało nam się zrobić pseudojumping: 


Który wygrałyśmy, z czasem 06:13 czyli szybciej od najszybszego BC na zlocie. :D 
To na pewno zasługa naszej Pani Trener. 


 Później zaczęła się wystawa, w której Zmora brała udział w kategorii Championi, ponieważ w zeszłym roku (czy dwa lata temu?) wygrała klasę Otwartą. W trakcie wystawy oceniano prezentację psa w statyce, prezentację psa w kłusie, pokazywanie zębów, ogólne wrażenie pary handler i pies oraz zachowanie psa podczas oceny.
Dziewczyny dziwiły się jak mogę wystawiać tak dużego i ciężkiego psa na takiej ringówce.. Bo to bialutka ringóweczka dla ozdóbek o szerokości jakiś 4mm.
Jak widać na zdjęciach tutaj już zaczynało padać.. 




Dodatkowo wystawiałam też Flawi, czyli borderkę Kai. Suczki były w tej samej klasie - otwartej, więc zaproponowałam, że mogę jej pomóc. Dostałam Flawkę i.. wygrałyśmy. ;) 

Uwielbiam swoje niesamowite mordy jak ustawiam psa.. xD

A później.. zaczęło lać! I to całkiem porządnie lać, łącznie z jednym wielkim zalaniem wszystkiego naokoło.

Zwialiśmy więc wszyscy bardzo szybko na ogródek Kai pod wiatę i tam oglądałyśmy sobie deszcz, słuchałyśmy burzy i zastanawiałyśmy się czy i kiedy przestanie. Nie mam pojęcia ile tak stałyśmy, ale jakoś specjalnie mi się nie dłużyło. W największy deszcz wyrzuciłam Zmorze smaczki na ogródek. Popatrzyła, zastanowiła się i stwierdziła, że taki deszcz to już jednak przesada i ona nigdzie nie idzie. Poczekała, aż będzie ciut ładniej (i to ciut ładniej na zdjęciu powyżej). 

Jak widać na zdjęciach suczka średnio zachwycona moim pomysłem rzucania smaczkami na deszcz. Ale przecież nie może się zmarnować!
Gdy tylko zrobiło się trochę ładniej za smaczkami poszła też część psów. Choć jeden z nich wybrał się raczej na nachalne nagabywanie Zmory.. 
Wróciłyśmy na miejsce docelowe zlotu, żeby pozbierać co po nas zostało, bo wcześniej uciekałyśmy w popłochu, ale zostałyśmy na dłużej, żeby porobić zdjęcia. 
Dodaję głownie zdjecia Zmory, bo to jej blog. Na samym dole notki będą linki do większej galerii i autorów zdjęć.. :) 


YUMA Malownicza Sfora

Następne dni spędziłyśmy na nicnierobieniu, chodzeniu na spacery z psami, zabijaniu komarów, ściąganiu z psów kleszczy, jedzeniu pyszności.. Ćwiczyłam też cośtam ze Zmorą. Kaja ma u siebie kładkę i stół więc mogłam się pobawić w ćwiczenie stref, dodatkowo w obieganie boczków od hopki i jakieś tam pierdołki. 

WIGOR Malownicza Sfora
 
Monsun
RONJA Rubínové srdce
Wiecie, jak wygląda biegnący bokser..?
właśnie tak! XD WIGOR Malownicza Sfora
Szkoda, że wyjechałyśmy tak szybko.
Mam nadzieję, że za rok zostaniemy na dłużej.. ;)

Link do większej galerii zdjęć z wyjazdu: KLIK
Autorki zdjęć: Alicja Ujma, Natalia Łysak, Kaja Chudalewska, Sonia Martyna Kokocińska

23 kwietnia 2012

KWPR Inowrocław 2012

17 kwietnia była wystawa w Inowrocławiu.. Miałam nadzieję, że pogoda będzie taka jak dnia poprzedniego, ale.. deszcz, wiatr, zimno. Ugh. Przed nami 50 innych psów do oceny a my o 10 na miejscu. Szczęście, że mieliśmy namiot, który zwiało nam dwa razy.
Biedny Fenix marzł i siedział w namiocie przykryty kocykiem. Niestety dla psów bez podszerstka i mało odpornych na warunki atmosferyczne ta wystawa była straszna.
Na ring poszliśmy po 3 godzinach czekania.. Miałam przebrać się w swój standardowy strój, ale.. nie zaryzykowałam. Poszłam jak stałam - w kurtce i trampkach. Bałam się, że ze względu na zimno Fenix odmówi współpracy. Zdarzało mu się nie chcieć stać przy takiej pogodzie.
Na szczęście pomogły chyba wszystkie trzymane kciuki - stał, pokurczony ale zawsze.
Pies, którego wystawiałam to FENIX Dymaczewska Kraina. 




Jajeczka. :D Bałam się, że jakoś zareaguje, a on nic!




Dostaliśmy ocenę doskonałą i lokatę 2 na dwa psy. 
Startowaliśmy w klasie pośredniej. Fenix ma 17 miesięcy, a nasz konkurent.. 24. Nie mieliśmy więc większych szans patrząc na to, że 7 miesięcy różnicy w tym wieku dużo zmienia. Feniol ma jeszcze czas, żeby się rozbudować. 
Sędzia powiedział, że Fenix jest krótszy (no, stał pokurczony gnojek), ale ma lepsze kątowania. 
Jak patrzę na zdjęcia - jest o wiele lepiej umięśniony.. 

Przed nami kolejna wystawa - 2x Antoninek pod koniec maja. 

A na koniec portret Fenixowy: